Muzyczny upominek

Miesiąc temu, gdy adwentowe przygotowania nabierały rozpędu, swoją debiutancką płytę wydała młoda i utalentowana sopranistka Marcelina Beucher. W świątecznym prezencie od Artystki dostałem jeden z egzemplarzy nietuzinkowego, wyjątkowego albumu, do którego z pewnością będę wracał.

Jeśli chodzi o dobór utworów, to płyta jest podróżą przez różne style i epoki, ale zgodnie z jej myślą przewodnią i tytułem Polish Soul zawiera pieśni i arie kompozytorów polskich. Posłuchać zatem możemy zarówno bardziej, jak i mniej znanych utworów Chopina, Moniuszki, Szymanowskiego, Kurpińskiego, a także Jerzego Lefelda czy Tadeusza Joteyki.



Marcelina Beucher zachwyca unikalną, ciemną jak na sopran, bezwzględnie magiczną barwą (ten mój zachwyt będzie się często powtarzał w tekście, bo jestem absolutnie zafascynowany głosem artystki). Jej śpiew i spójny, subtelny fortepianowy akompaniament Gilberta den Broedera razem tworzą niezwykły, kameralistyczny, intymny wręcz wymiar albumu. Wpływ na to ma również odpowiedni dobór programu, na który składają się utwory tematycznie związane z miłością i emocjami z nią związanymi: tęsknotą, zazdrością, zmysłowością, cierpieniem ... Różnorodność repertuaru i jego interpretacji sprawia, że słuchając albumu nie można się nudzić.

Krążek otwierają Cztery pieśni op. 4 na głos z fortepianem Jerzego Lefelda. Intymny charakter nieco impresjonistycznego w stylu cyklu podkreślają mollowe tonacje i nostalgiczny charakter utworów. Myślą przewodnią tekstów jest m. in. samotność, tęsknota; uczucia te bardzo dobrze podkreśla gęsta, ciemna barwa głosu śpiewaczki. Podczas słuchania nagrań można się delektować w pełni kontrolowanym vibratem, pięknie prowadzoną linią melodyczną i ładnym głosem.

Kolejne są cztery pieśni Fryderyka Chopina: słynne Życzenie (wyjątkowo skoczny, oryginalny, ale wdzięczny akompaniament), ładne Gdzie lubi (drobne nieścisłości intonacyjne, ale można je absolutnie wybaczyć, gdyż jest to trudny utwór o dużej amplitudzie melodii i szerokich skokach), urokliwa Piosnka litewska (zręczne modulacje głosu, sprawne wcielanie się w kolejne bohaterki utworu), nostalgiczna Smutna rzeka (piękne prowadzenie głosu).

Pierwszą część albumu kończą kompozycje Stanisława Moniuszki. Słynna Prząśniczka jest tu wykonana wyjątkowo powoli, ale w tym przypadku odejście od tradycji wykonawczej pozwala zachwycić się ujmującą pieśnią i piękną barwą głosu artystki. Dalej Barkarola “Po dolinie Brenta płynie” - niezbyt znany, ale warty zapamiętania utwór o tajemniczym charakterze, wyjątkowo trudna pieśń wykonana po mistrzowsku. Ostatnia jest melancholijna pieśń O Zosi sierocie.


Całość zamykają arie z różnych polskich oper przy fortepianowym akompaniamencie Gilberta den Broedera - kolejno: sentymentalna aria Królowej Bony z opery Zygmunt August T. Joteyki (emocjonalne wykonanie zakończone urzekającą wokalizą), melodyjna, śpiewna cantilena Halki z opery S. Moniuszki, recytatyw i aria Neali z Parii S. Moniuszki (bardzo impulsywnie, namiętnie), recytatyw i aria Jadwigi z opery Jadwiga Królowa Polski K. Kurpińskiego (pełnia głosu, wytworny charakter trudnej technicznie, wirtuozowskiej arii w brawurowym wykonaniu) oraz impresjonistyczna aria Roksany z Króla Rogera K. Szymanowskiego (niezwykle zmysłowo i tajemniczo).

Albumy zazwyczaj różnią się tym od występów, że trudniej jest przekazać słuchaczom emocje i interpretację. I choć momentami mogłoby być nieco bardziej wyraziście tekstowo w pieśniach, a w ariach odważnie to jest to bardzo dobra płyta, do której - jak już podkreślałem - z pewnością będę wracał. Dobór pięknego repertuaru i cudowne jego wykonanie sprawiają, że ciężko skończyć na jednym jej wysłuchaniu. Ach, i ta przepiękna barwa głosu! Gorąco polecam!

Artystce dziękuję bardzo za bardzo miły prezent.

Wigilijny recital artystki z pianistką Ellą Susmanek transmitowany przez radio RDC obejrzeć można jeszcze tutaj.

Komentarze

Popularne posty